Czy Bałtycka Bryza oczyści Bałtyk ?

Zanieczyszczenie Morza Bałtyckiego śmieciami jest poważnym problemem ekologicznym i społecznym. Dostrzegają go nie tylko ekolodzy zamieszkujący kraje nadbałtyckie. Projekt dofinansowywany przez Unię Europejską - „Bałtycka Bryza” (Baltic SeaBreeze) zrzesza około 40 partnerów którzy wspólnymi siłami dążą do zmniejszenia ilości zanieczyszczeń w naszym morzu. Przesłanie projektu kierowane jest głównie do ludzi związanych z morzem, którzy mają z nim stały i bezpośredni kontakt. Są to rybacy, marynarze, właściciele łodzi i jachtów rekreacyjnych, zarządzający portami i przystaniami. Oni to mają lub mogą mieć największy wpływ na to jak środowisko Bałtyku wygląda, ponieważ jest ono miejscem ich codziennej pracy.

Problem odpadków w morzu mimo, że słabo w Polsce uświadomiony narasta. Codziennie na powierzchni morza pływają, na dnie zalegają, a na brzeg są wyrzucane tony śmieci. Ich obecność to nie tylko niszczenie estetyki środowiska przyrodniczego, to problem dosłownie ekologicznej natury. Butelki, puszki, kartoniki, kawałki gum i plastikowej folii,  papierowe filtry, zapalniczki, zniszczone skrzynki i beczki do ryb, kawałki lin, rybackie sieci, to jest wszędzie. Nie zbierane na brzegu, nie wyławiane z wody są roznoszone falami i prądami po całym morzu. Wiele z nich trafiło doń rzekami, część wyrzucili plażowi turyści, część pływające załogi łodzi, kutrów, statków i okrętów. Plastykowe śmieci pływają, toną, lub  leżą i powoli czekają aż słońce, chemizm morskiej wody oraz fale dokonają ich dekompozycji.  Znikną nam z oczu za parę miesięcy lub dziesiątki lat. Pozornie. Bo dziś już wiadomo, że nie do końca ze wszystkimi odpadkami tak będzie. Nie ze wszystkimi się rozstaniemy.

 

Cypel Helski – początek polskiego śmietnika.

Po latach obserwowania wyrzucanych do morza plastikowych opakowań zauważono, że nim się one całkowicie rozłożą (za parę set lat) wcześniej przechodzą w stan rozdrobnienia. Pękają na coraz mniejsze kawałki, albo szorowane o dno i plażowy piasek wiatrem, falami i  podwodnymi prądami ścierają się na mikroskopijny pył. Wśród drobin krystalicznego piasku lub kropli wody pod mikroskopem, ten bardzo czasami kolorowy „plastikowy kurz” wygląda niewinnie. Niestety, w środowisku naturalnym, dostaję się już do przewodów pokarmowych zooplanktonu, dennych skorupiaków i mięczaków oraz innych drobnych organizmów, których zwyczajem jest żerować na najdrobniejszych frakcjach morskiej materii organicznej. Czyniąc to, zaczynają chorować. Z kolei one same, zjedzone z tym co same zjadły,  dostarczają plastikowego pyłu żołądkom organizmów wyższego piętra troficznej piramidy - do ryb, ptaków i morskich ssaków.

 

Mikoszewo. Zaśmiecone ujście królowej polskich rzek - Wisły

Podobny proces prześledzono na przykładzie złuszczających się z kadłubów statków antyporostowych farb. Okazało się, że są wśród nich i takie, które szkodzą nie tylko glonom i pąklom przeciwko którym je wymyślono. Dostając się do wnętrza innych organizmów powodują rakotwórcze zmiany, mogą także, co niedawno udowodniono na przykładzie niektórych mięczaków powodować ich bezpłciowość.

Tymczasem w morzu i żołądkach morskiej fauny co dzień przybywa plastikowego pyłu. Dysfunkcje przewodów pokarmowych ryb zaburzą w końcu ich życiowe cykle. Spowoduje to osłabienie organizmów i podwyższy ryzyko przedwczesnej śmierci. Wbudowywane w tkankę mięsną, obce naturze związki chemiczne, w postaci rybnego fileta trafią i na nasz - człowieczy stół. Oczywiście nie po to, aby tam poleżeć. Będziemy je zjadać, prawdopodobnie ciepłe i smaczne, choć coraz mniej zdrowe.

Jak zatem temu zaradzić, aby  to co już teraz sobie uświadamiamy, nie stało się niepożądanym dla naszego życia faktem i zgubną regułą.

  • Po pierwsze, nie śmiećmy. Kosze na odpadki w portach i przystaniach, plażach i ciągach spacerowych to powinna być reguła.

  • Po drugie, opróżniajmy te kosze nim zapełnią się po brzegi. Plastikowy woreczek wyrwany ze śmietnika silnym wiatrem leci czasami dziesiątki kilometrów. Nietrudno mu zatem dostać się do morza z nadmorskiego deptaka czy ulicy kurortu.

  • Po trzecie, jeśli pływamy na jakiejś jednostce, to wszystkie śmieci przywoźmy do portu. Po to płacimy za postój, aby ktoś je uprzątnął we właściwy sposób.

  • Po czwarte, jeśli łowimy ryby to łówmy i śmieci !  Wyciągajmy je z wody !

Z tymi połowami śmieci to nie żart. Tak robi się w wielu krajach. Są rybacy którzy rozumieją, że konsument nie kupi ryby z zaśmieconego morza i lepiej aby ich w morzu nie widział. A, że  śmieci wplątują się w sieci nie gorzej niż ryby wiadomo nie od dzisiaj. Warto zatem złowione śmieci przywieźć do portu. Wyrzucanie ich za burtę nic nie daje. Żyją dłużej niż rybak i wrócą  do siatki jeszcze w następnym pokoleniu.  Dziś to nie wstyd  przywieźć z morza parę skrzynek ryby i skrzynkę śmieci (oby jedną).  No i uważajmy na sieci. Zerwane, zgubione dryfują długo w toni, łowiąc wszystko co w niej pływa. Dobrze jest jak ominą płetwonurka lub pływaka. Gdy tak dryfują ginie w nich znaczna ilość ryb, które  mógłby zjeść człowiek lub inni mieszkańcy morskiego ekosystemu. Sieciowe śmieci, jak widać „zjadają” nam ryby. Gdy osiądą na dnie, porośnięte, pąklami, mszywiołami lub glonami przez jakiś czas są nieaktywne. Leżą i stopniowo rozpadają się na plastikowy pył. Potem ... wiadomo już co ... wracają do nas.

Plastikowych butelek i innych odpadków zrobionych ze sztucznych tworzyw nie jemy w całości.  Jeśli ich nie sprzątnęliśmy – zjemy je w postaci plastikowego pyłu.

 

Jeśli ten widelec „zje”  przyroda to zjemy i my.

Żyjąc nad Bałtykiem musimy zdawać sobie sprawę, że to ekosystem wrażliwy nad wrażliwymi. Morze jest bardzo młode, ma około 10000 lat. Jego ekosystem zaledwie 3,5 tysiąca i ciągle ewoluuje. W tym prawie zamkniętym zbiorniku wymiana wody na nową trwa od 30 – 40 lat. Niskie zasolenie powoduje większą toksyczność niektórych substancji niż słona woda oceaniczna. W tak słodkim morzu niewiele gatunków organizmów może żyć. O ile na jego dnie mieszkają zaledwie 52 gatunki to na dnie Morza Północnego jest ich ponad 1500. Jeśli ważny ekologicznie dla Bałtyku gatunek ginie, to nie ma w ekosystemie jego zastępców.  Kłopoty mają wówczas wszyscy od niego zależni. 

Morze Bałtyckie to akwen dwuwarstwowy. Powierzchniowa prześwietlana słonecznym światłem warstwa to woda o zmianach termicznych sięgających ponad 20 stopni Celsjusza. Druga – przydenna, stabilnie chłodna, jest ponad dwukrotnie bardziej słona, ale często z uwagi na swoją gęstość i zaleganie przy dnie pozbawiona dostatecznej ilości tlenu.

Bałtyk -  morze zimne, nie ma co zatem liczyć, że ciepła woda pomoże w rozkładzie zanieczyszczeń. Ciepło jest zaledwie 3-4 miesiące, zimą znaczną powierzchnię morza przykrywa lód, a dni są krótkie, przeto słońce i światło w dekompozycji zanieczyszczeń nie pomagają.

W tym bardzo ubogim ekosystemie, żyje mało gatunków, choć niektóre, kiedyś bardziej obfite dawały dobrze zarobić rybakom i przetwórcom.  Nad brzegami Bałtyku mieszka dziś ok. 16 mln ludzi, a w zlewniach zmierzających do niego rzek ponad 85 milionów. Prawie połowa z tej liczby to my - Polacy. Dlatego tak ważna jest nasza przyrodnicza wiedza o morzu.

Gdy weźmie się pod uwagę cechy Bałtyku oraz cechy współcześnie zasiedlającego wybrzeża Homo sapiens to widać, że owe wrażliwe morze ma niezły kłopot z niewrażliwymi na apele ekologów ludźmi.

Nie zanieczyszczajmy Bałtyku, a pływające w nim śmieci wyławiajmy. Jeśli nawet dziś, już niewielu rybaków kontynuuje połowy ryb, to za pieniądze ze złomowania kutra może „łowić” turystów. Warto przy tym zdawać sobie sprawę, a byłym rybakom tego wyjaśniać nie trzeba, że najlepszą przynętą jest przynęta naturalna. Natura nieskażonego i czystego środowiska to najlepsza przynęta na współczesnego turystę – szczególnie zagranicznego. Do krainy plastikowych śmieci, na plaży, w wodzie i w krajobrazie nikt nawet nie zaglądnie.

 

Na śmieciach można zarobić ... wypożyczając plażowiczom leżaki.

Tak unikalny ekosystem wymaga specjalnego traktowania, dlatego powstało szereg projektów mających na celu ochronę jego czystości. Jednym z nich jest „Bałtycka Bryza”. Po przez edukację i budowanie sieci dla przepływu informacji pomiędzy portami, marinami, i użytkownikami morza projekt ten ma przyczynić się do zmniejszenia m.in. ilości wyrzucanych odpadków. Jeśli nie będziemy dbać o czystość Morza Bałtyckiego, jeśli nie będziemy rozsądnie korzystać z jego zasobów, kto wie jak długo będziemy mogli korzystać z tego co nam morze do dziś oferowało. Nad badaniem warunków życia w morzu i przewidywaniem zagrożeń, pracują od wielu lat ekolodzy morza – oceanografowie, z tej profesjonalnej wiedzy korzysta „Bałtycka Bryza”.  Stara się pokazać problemy i ich rozwiązywanie aby móc korzystać z zasobów morza nie tylko dziś, ale i w przyszłości. Lecz to nie od twórców takich projektów i naukowców zależy codzienna czystość wód Bałtyku i zasobność łowisk.

Propaganda ? Apel ? Ostrzeżenie !

Patrz zatem co robisz sam i co robią inni. Żyjesz na wybrzeżu to nie pozwól aby ktoś, lub ty sam  czynił to morze bezrybnym i zaśmieconym akwenem. Jeden kip, papierek, puszka lub butelka wrzucona do morza nic nie zmieni ?  Tak właśnie wielu myśli, dlatego tych papierków, butelek  i foliowych worków mamy tak dużo w morzu. Teraz trzeba je wyławiać i utylizować.

Morze będzie hojne, da nam pieniądze i pożywienie, da radość do pracy, dając warunki do zdrowego odpoczynku – musi być jednak czyste i płodne.  Jeśli nie zrozumiałeś to przynajmniej zawierz idei „Bałtyckiej Bryzy”.

Skóra & Skura

<<<POWRÓT